Świetlica
Szkoły Podstawowej Nr 76
im. 13 Dywizji Piechoty Strzelców Kresowych
w Zespole Szkół Nr 111 w Warszawie



Wiosna

Rosną listki, słońce świeci,
czasem motyl już przeleci
i dżdżownica w mym ogródku
spulchnia glebę po malutku.

Wczoraj spadła też ulewa
ucieszyła trawę, drzewa
a po deszczu piękna tęcza
co wiosnę nam zawdzięcza

Ignacy Jaraczewski kl. II b



Wiosna

Przyszła wiosna do nas
Zielona wiosna.
Dała nam kwiaty, trawkę
I piękne słoneczko.
Na drzewachmałe, zielone listki
I śpiewające ptaszki.
Cieszą się dzieci, owady i zwierzęta.
Każda buzia jest już uśmiechnięta.

Julia Opolska kl. I b


Wiosna

Kiedy budzisz się rano widzisz, że jest jasno
Wtedy myśl się narzuca,
czyżby to wiosna zachwyca?
Wstajesz, widzisz te piękne kwiaty
i już wiesz, że świat jest bogaty.
Idziesz na spacer, pies szczeka za płotem,
a w tle ptaszki umilają czas śpiewem.

Karol Kalbarczyk kl. II b


Wiosna

Śnieg już stopniał na polanie,
kwiatki kwitną niesłychanie
bo słoneczko mocno świeci,
wiosnę zsyła nam dla dzieci.

Marysia Górska kl. II b



Wiosna

Przyszła wiosna, piękna wiosna.
Jest kolorowa i ma kwiatki kolorowe.
Kocham wiosnę za to, że jest pachnąca.

Milena Zawadzka kl. I d


Wiosna

Wiosną kwitną kwiaty, przylatują ptaki.
Dni są coraz dłuższe i cieplejsze
a noce coraz jaśniejsze.
Deszczyk pada, tęcza się pojawia.
Słońce grzeje jest cieplutko i wesolutko.

Ola Kaliniak kl. II b


Wiosna

Wiosna jest radosna, każdy to wie.
Kwiaty zielenieją, ptaki śpiewają,
a ja wiosną cieszę się.
Morze nam szumi lub słyszę trawy.
To jest ma piosenka,
pełno w niej rytmu i zabawy.

Oliwia Dycha kl. II a



Wiosna

Słońce grzeje tak cudownie,
że już kolorowe kwiatki rosną.
Najcudowniej jest na dworze właśnie wiosną.
Gdy tylkopowieje wietrzyk czuć wszystkie kwiatki na łące
A gdy tylko wstanę, na moją twarz pada słońce

Lena Budyńska kl. II b


Wiosna

W końcu słońce nam wyjrzało
i zalotnie zamrugało.
Czciło pola, lasy
Tańczy psotne wygibasy.
Świeci wszystkim prosto w oczy
dumnie z motylami kroczy.
Tajemniczo się uśmiecha
I cieplusio na nas czeka.
Coś pięknego dla Was mam,
bo w prezencie wiosnę dam.

Marceli Charabin kl. I d



Wiosna

Idzie wiosna drogami,
sypie wokół kwiatami.
Ptaki pięknie śpiewają
i wiosenne dni rozweselają.
Bociany w gniazdach klekoczą
Wróbelki pod oknami ćwierkoczą
Dni są dłuższe niż zimą,
Witamy wiosenkę wesołą miną.

Bartek Zajkowski kl. I d


Wiosna

Zima, zima już odchodzi
Piękna wiosna nam nadchodzi.
Będzie ciepło, będzie ładnie
Naszym sercem wnet zawładnie.
Miłość, radość i nadzieja
Zieleń drzewa poobkleja.
Zazielenią się też liście
Nawet bardziej niż chcieliście.
Długi dzionek, krótka noc
Niepotrzebny nam już koc.
Aby spędzać czasu wiele
Ja i moi przyjaciele.
Na zabawach, na słoneczku
Bez siedzenia już w domeczku.

Alicja Myślińska kl. III a



Wiosna

Wiosna to
pora bardzo radosna i wesoła.
W ogródku
rosną kwiatuszki a w lesie ćwierkają ptaki.
Dzieci w domu zostawiają kubraki.

Natalka Skaruz kl. II b



Wiosna

Przyszła wiosna nam radosna
Zima pewnie jest zazdrosna,
Że już wiosny panowanie
Świata tęczą malowanie.
Ciepło wkrótce nam zagości
Sprawi wiele tu miłości.
Dzień jest dłuższy i pełniejszy
Ranek milszy i jaśniejszy.
Kwitną trawy, krzewy, drzewa
Czego więcej tu potrzeba?
Chyba tylko już wakacji
Mnóstwo zabaw i atrakcji.

Julia Myślińska kl. III a




Wiosna

Zima odchodzi,
wiosna nadchodzi.
Na łące kolorowo
Mnóstwo kwiatów wokoło.
Ptaki przybywają
i różne historie opowiadają.
O dalekich krajach i ich obyczajach.

Marta Jakubowska kl. II b


Wiosna

Wiosną,wiosną kwiatki rosną.
Kolorowe i pachnące .
A na niebie słonko świeci
I uśmiecha się do dzieci.
Dni są długie i radosne
Gdy witamy panią Wiosnę.

Maja Sitek kl. II b




Wiosna

Lubię bardzo kwiatki
A najbardziej bratki.
Lubię także róże
Gdy są całkiem duże.
A najpiękniejszy poranek
Jest wśród sasanek.
A gdy widzę przebiśniegi
To dopiero żegnam śniegi.
A najbardziej wesoła jest nasza wiosna.

Pola Rabiczko kl. III b



Wiosna

Wiosna to najładniejsza pora roku.
Wiosno, wiosenko
Co tam trzymasz w dłoniach?
Trzymam tu kwiaty i drzewo
Bo zbliża się wiosna.
Muszę przyozdobić cały świat i
obudzić zwierzęta ze snu zimowego.
Było mi miło porozmawiać, ale
Muszę iść w drogę
i wziąć się do pracy

Weronika Dąbrowska kl. II c



Wiosna

Wiosna to czas radości, miłości
To czas pięknej zieleni.
Wspaniale kwitnących
I pachnących drzew, kwiatów.
To czas pierwszychprac w ogrodzie
Wycieczek rowerowych.
To bocian na łące.
Wiosna to cudowna pora roku.

Gabryś Górski kl. I d


Wiosna

Przyszła wiosna radosna
A z nią pora wielkanocna.
Wiosną kwitną kwiaty:
Tulipany, krokusy, przebiśniegi.
Rosną bazie, śpiewają ptaki.
Świeci słońce radośnie,
przylatują bociany.
Wiosna, wiosna
Jak buzia radosna.

Asia Grzęda kl. I b



O wiośnie

Przyszła wiosna, Kochana wiosna.
Przyniosła piękne dary:
Kwiatki, słoneczko , zielone liście.
Odmroziła rzeki, zasadziła warzywa,
Posiała nasiona.
Obudziła zwierzęta ze snu zimowego.
Ciemne chmurki wygoniła,
Dzieci rozśmieszyła.

Ola Sochacka kl. I b



Wiosna

Przyszła wiosna, dobra wiosna
A z nią pora radosna.
Przyniosła nam kwiatki i zielone liście
Piękne słoneczko i ciepły deszczyk.
Pobudziła zwierzęta z zimowego snu.
Przywróciła nam tęczę i piękną pogodę
Dzieciom dała uśmiech.

Wiktoria Dąbrowska kl. I b



Wiosna

Kwitną już kwiaty,
Fruwają
motylki, biedronki i ptaszki.
Rechocą
żabki, klekoczą bociany
Kicają króliczki.
Słoneczko
świeci złotym blaskiem
Wszyscy się cieszą.
To już wiosna,
Uśmiecha się do nas.

Nicole Nowaczek kl. I b



Wiosna

Wiosną kwitną kwiaty
Rodzą się pisklaki
Przylatują bociany
Trawka jest zielona,
Fruwają motyle
Pszczółki zapylają kwiaty
Wiosną jest cieplej.
Możemy jeździć na rowerze
Częściej spacerować, grać w piłkę
Wszyscy się cieszą,
Że jest już wiosna.

Julia Czaplicka kl. I b



Wiosna

Jest już wiosna,
Zielona wiosna.
Przylatują
bociany, jaskółki i słowiki.
Słońce świeci coraz mocniej,
Rozkwitają
tulipany, przebiśniegi i krokusy.
Budzą się biedronki, ważki
Pająki, muchy, pszczoły.
Cała
przyroda cieszy się wiosną.

Jaś Stankiewicz kl. I b



Wiosna

Kiedy wiosna wstaje,
budzi się ze snu.
Świat zaczyna się zielenić,
Robi się wesoło tu.

Małe listki na gałązkach,
Uśmiechają się do siebie.
Każdy śmieje się do słońca,
Wszyscy czują się jak w niebie.

Przyjaźń to wspaniała rzecz
Z wiosną zaprzyjaźnij się.
Tyle przygód do odkrycia
Każda z nich zachwyci Cię.

Czasem robi nam psikusa
I ze snu się nie chce budzić
Ale warto na nią czekać
Gdyż nie można z nią się nudzić.

Olga Jobda kl. III a

Natalia Mitek

„Odczarowany wilk”

  Pewnego dnia pan Genio wybrał się w podróż samolotem. Poleciał na wyspę Kakamatu, na której spotkał smokokota, turkusowego magicznego kota i złego wilka (tego od Czerwonego Kapturka). Wilk żalił się mu, że bardzo boli go brzuch od ciągłego zjadania Czerwonych Kapturków, a było ich już 10. Pan Genio postanowił zabrać wilka w Himalaje gdzie mieszkała dobra czarownica, która zmieniała złe postaci z bajek na dobre.
  Ruszyli w podróż na grzbiecie smokokota. Droga była spokojna lecz nagle rozpętała się straszliwa burza. Pioruny biły bardzo głośno i błyskawice rozświetlały niebo. Wilki jak wiadomo boją się burz, więc i ten piszczał przeraźliwie. W końcu szczęśliwie dolecieli do domku czarownicy. Na drzwiach wisiał list takiej
treści:
Cześć wszystkim, którzy pukają do mojego domu. Niestety mnie nie ma, wyjechałam na wakacje w Tatry.
Ps.
Jeżeli chcesz w tej chwili zmienić się w dobrego bohatera, za dziesiątym drzewem na południe jest wejście do labiryntu. Jeśli go przejdziesz, odnajdziesz drzwi za którymi jest skrzynia. Pilnuje jej trzygłowy pies siedzący na kluczu. Rozwiąż jego zagadkę, a pies da ci klucz do skrzyni. Tam ukryty jest eliksir zmieniający serce.

Pozdrawiam
czarownica Marylka.
Wilk pobladł ze strachu i jęknął:
-łatwiej byłoby przejść na wegetarianizm, ale spróbuje pokonać labirynt.
Wszyscy razem ruszyli więc na spotkanie z trójgłowym psem.
Pokonanie labiryntu okazało się bardzo proste, ale zagadka była trudna, bo wilk nie znał tabliczki mnożenia. Pan Genio wyciągnął jednak kalkulator i szybko policzył: 6x7 to 42! Podróżnicy dostali klucz
i trzygłowy pies mógł w końcu zrezygnować z bardzo nudnej pracy pilnowania skrzyni.
  Wilk wypił eliksir i stał się dobry. Podziękował panu Geniowi i od tej chwili nigdy nie jadł już Czerwonych Kapturków. Wszyscy szczęśliwie wrócili na wyspę Katamatu i zjedli śmietankowo-cytrynowe lody.


Karina Ładyńska


„Czerwony Kapturek”

    Dawno temu, w lasku mieszkała babcia, która podarowała swojej wnuczce czerwony płaszczyk.Bardzo się on jej spodobał i odtąd dziewczynka ciągle go nosiła.
  Pewnego dnia babcia zachorowała i mama powiedziała, aby Kapturek zaniosła jej leki. Czerwony Kapturek szedł lasem lecz nagle spotkał wilka, który połknął ją w całości, a że był zły, zjadł jeszcze wszystkie smakołyki z jej koszyczka.
Po kilku chwilach zwierzę zaczęło mieć jednak wyrzuty sumienia więc wypluło dziewczynkę i ją przeprosiło.
  Czerwony Kapturek miał dobre serce, wybaczył wilkowi i od tego dnia zostali przyjaciółmi.
Wilk pomagał Kapturkowi zajmować się babcią i każdego dnia towarzyszył dziewczynce w wędrówce przez las, aby żadne inne dzikie zwierzę nie zrobiło jej krzywdy.


Zosia Sedlin


„Uratowani przez wiedźmę”

    Daleko, daleko za górami była dżungla. Mieszkali tam ludzie, którzy mieli kłopoty przez wulkan wybuchający raz do roku. Wszyscy mieli nadzieję, że ktoś przybędzie, aby zaczarować wulkan i z wielką obawą oczekiwali kolejnego wybuchu.
  Pewnego dnia do wioski przybyła ośmiornica Urszula, która całe swoje życie walczyła z królem Trytonem
o tron i władzę nad podwodnym królestwem. Urszula miała dosyć tego, że wszyscy uznawali ją za złą wiedźmę i nikt nie chciał się z nią przyjaźnić. Postanowiła się zmienić.
  Dzięki swojej magii uratowała dżunglę przed zatopieniem w gorącej lawie wulkanu. Mieszkańcy dżungli byli tak jej wdzięczni, że ogłosili ją swoją królową i poprosili aby została z nimi na zawsze. I właśnie tak Urszula zyskała przyjaciół i odmieniła swoje serce.


Malwinka Jasińska

„Lustro duszy”

    Dawno, dawno temu, przed naszą erą, daleko za górami rozciągała się dżungla. Mieszkało tam plemię Dżumandżi, a w nim przyszedł na świat mały chłopiec-Dino. Był on wesoły, ciekawy świata i lubił przygody. Wszyscy z wioski przekonani byli, że Dino jest uparty i przemądrzały i gdy tylko mogli schodzili mu z drogi.
  Pewnego dnia chłopiec wybrał się sam do dżungli i spotkał tam małe dziecko, które zabłądziło i nie potrafiło wrócić do domu. Chłopiec zapytał dziecko jak ma na imię a ono odpowiedziało, że Mowgli i że
ma ono przyjaciela niedźwiedzia. Niestety Mowgli ścigany był przez złego tygrysa Shere Khana, który chciał pozbawić go życia.
  Dino postanowił pomóc Mowgliemu. Zrobił pułapkę, w której umieścił czarodziejskie lustro pokazujące prawdziwą duszę różnych stworzeń. Gdy Shere Khan wpadł w pułapkę i zobaczył swoje prawdziwe oblicze, zaczerwieniły mu się oczy i zemdlał. Kiedy się ocknął stał się potulny jak baranek i od tego dnia gdy wiosce groziło niebezpieczeństwo Shere Khane bronił jej mieszkańców.


Maja Pieniak


    Dawno temu była sobie mała dziewczynka o imieniu Roszpunka. Była ona piękna i miała długie włosy. Pewnej nocy do jej domu zakradła się zła kobieta i porwała śpiącą dziewczynkę. Zrozpaczeni rodzice Roszpunki postanowili zamknąć swój smutek w zamkowych ścianach i tam opłakiwać swoją córkę.
Ale stał się cud…po kilku dniach kobieta przyniosła do zamku Roszpunkę i poprosiła króla i królową o przebaczenie. Była ona bardzo samotna, ale zrozumiała że jej zachowanie skrzywdziło wiele niewinnych osób.
  Rodzina królewska wybaczyła kobiecie i poprosiła aby często odwiedzała ich w zamku i przychodziła bawić się z małą Roszpunką.


Dominika Skoczek

    Pewnego razu Gargamel ze swoim kotem Klakierem poszli na spacer. Doszli do wioski smerfów i zobaczyli, że wszystkie ciężko pracują przy budowie tamy. Na widok Gargamela i Klakiera smerfy schowały się do swoich domków. Gargamelowi zrobiło się ich szkoda więc zawołał:
-Nie bójcie się, ja z moim kotkiem chcemy wam pomóc!
Papa Smerf dał sygnał pozostałym smerfom, że mogą wyjść ze swoich chatek. A te choć nieufne poszły
z Gargamelem nad rzekę. Tam czarownik z kotem przenosili ciężkie drewno, a smerfy układały je pionowo. Praca przebiegła szybko i sprawnie. Zaś wieczorem wszyscy usiedli przy ognisku, jedli kiełbaski
i pili sok ze smerfowych jagód.
  Od tej pory smerfy zaprzyjaźniły się z Gargamelem, a on z Klakierem codziennie odwiedzał wioskę i pomagał smerfom broniąc ich przed wszelkimi niebezpieczeństwami.


Wiktoria Konopka

„Macocha Kopciuszka”

    W pewnej wsi mieszkała trzyosobowa rodzina. Żył w niej Kopciuszek, który nie miał mamy ani taty. Macocha była dla dziewczynki bardzo niedobra i kazała jej codziennie sprzątać cały dom. Przyrodnie siostry Kopciuszka były także złe i złośliwe.
  Pewnego dnia stał się cud. Kiedy Kopciuszek się obudził, został bardzo miło i serdecznie przywitany przez macochę i przyrodnie siostry. Wszystkie razem zjadły dobre śniadanie, wspólnie posprzątały dom, a potem poszły na spacer. Gdy zatrzymały się w parku znalazły tam małego, zziębniętego pieska, którego macocha postanowiła przygarnąć. Dziewczynki dały mu jeść i nazwały Milka, bo zwierzątko było suczką. Rodzina Kopciuszka zyskała w ten sposób oddanego przyjaciela i odtąd żyła spokojnie i szczęśliwie.



  Julia Myślińska

    Dawno temu w pewnym miasteczku mieszkało rodzeństwo Kaj i Gerda, którzy nie mieli rodziców. Pewnej zimy wybrali się oni do jaskini, żeby poszukać magicznego lustra. Zjawiła się tam również Królowa Śniegu, która rzucała w chłopca zaklęciami aby stał się jej służącym. Dzielna Gerda stawiła opór królowej, która widząc że nie pokona miłości łączącej dzieci, odczarowała Kaja.
  Królowa Śniegu chciała wynagrodzić rodzeństwu złe traktowanie. Zrobiła im korony z papieru i pozwoliła pojeździć w swoich saniach. Jej serce topniało gdy słyszała ich śmiech. Królowa zaopiekowała się dziećmi
i z nimi zamieszkała. I wszyscy żyli długo i szczęśliwie.


  Ala Myślińska

„Królowa Śniegu”


Pewnego razu Królowa Śniegu patrząc na to jaka była zła dla Kaja, postanowiła mu to wynagrodzić. Spełniła jego pięć życzeń, kupowała mu co chciał i była dla niego jak matka. Chłopiec mieszkał u niej przez dziesięć miesięcy. Królowa pozwoliła mu jeździć na jej koniu, który błyszczał różowym brokatem, miał niebieski kocyk i biegał szybko niczym gepard.
Podczas zabawy w ogrodzie Kaj zauważył, że wszystkie dzieci które kiedyś dotarły do zamku były zamienione w małe króliczki. Chłopiec poprosił więc Królową aby ich odczarowała. Ta spełniła jego życzenie i odtąd lodowy zamek stał się domem dla każdego kto nie miał schronienia, a Królowa Śniegu była jak ciocia-dobra i opiekuńcza.

"Dawno temu..."

  Dawno temu, za siedmioma lasami, za siedmioma górami, za siedmioma rzekami było sobie Królestwo Wody, w którym mieszkała Królewna Maria. Pewnego dnia wybrała się ona do sąsiedniego Królestwa Słońca. Poznała tam pewnego królewicza, która miał na imię Piotr. Rodzice królewny i królewicza zgodzili się, żeby młodzi zostali mężem i żoną. A oni cieszyli się bardzo, bo pokochali się od pierwszego wejrzenia.
Za tydzień miał odbyć się ich ślub. Królewna miała 19 lat, a książę 20. Na ślub przyszło wielu gości. Młodzi w podróż udali się do parku. Oglądali tam różne kwiaty: róże, chryzantemy, tulipany i lilie. Wrócili do pałacu bardzo późno i od razu poszli spać.
Rano na śniadanie zjedli kanapki z żółtym i białym serem i pojechali na basen.
Niestety królewa się rozchorowała. Różni ludzie przyjeżdżali z lekarstwami, ale żadne nie pomagało.
Nadeszła zima. A królewicz martwił się bardzo o swoją młodą żonę. W końcu postanowił wezwać swoich rycerzy i wysłał ich na Szklaną Górę, na której rósł kwiat  leczący wszystkie choroby świata.
Rycerzom udało się zdobyć Szklaną Górę i przywieźli kwiat na zamek. Królewicz zrobił z niego lekarstwo dla żony. Kobieta zasnęła. A gdy wstała w końcu z łóżka, dostała wiadomość, że ma szykować się do podróży w góry. Szczęśliwi małżonkowie ruszyli ozłoconą karętą w dal.
Minął rok. Królowa urodziła córeczkę, której nadano imię Izabella.
Gdy królewna poszła do szkoly, na matematyce dostała 4, ponieważ były bardzo trudne działania, czyli: 57=20, 23-7 itp.
Kiedy lekcje się zakończyły, mała królewna wróciła do domu. Niebawem miały odbyć się jej urodziny.
 W swojej komnacie dziewczynka znalazła małą paczkę, a w niej książkę pt.; "Zaczarowany las". Królewna z zachwytem wzięła się do czytania i znalazła w tekście magiczne swoła-przeznaczone tylko dla księżniczek "LESIE POMÓŻ MI". Dziewczynka wypowiedziała je i szybko pobiegła do rodziców, opowiedzieć im o swoim odkryciu.
-Być może to co napisane się spełni-powiedziała jej mama.
Królewna ucieszyla się i udała się do ogrodu. Nagle wszystkie drzewa pokłoniły się jej i odtąd Izabella żyła w wielkiej przyjaźni ze wszystkimi roślinami, a las zawsze jej pomagał.

autor:Patrycja Sikora
„Koralina i tajemnicze drzwi”

  Dawno temu żyła dziewczynka o imieniu Koralina. Mieszkała ona w małym mieście z tatą i mamą. Ze względu na krach, który wyniknął w pracy jej rodziców, cała rodzina Koraliny zmuszona była przenieś się na wieś do domu pod nazwą „Różowy Pałac”. Miejsce, które po raz pierwszy zobaczyła dziewczynka było bardzo ponure. Brakowało tam kolorów i nie było niczego czym mogłoby zachwycić się dziecko. W domu oprócz rodziny Koraliny mieszkały dwie panie (które zajmowały parter) oraz jeden pan (mieszkał on na poddaszu). Byli to ludzie troszkę zwariowani ale tez i śmieszni.
Po wejściu do domu mama dziewczynki kazała jej rozpakować rzeczy i znaleźć sobie zajęcie, ponieważ rodzice byli pochłonięci swoimi
sprawami.
Koralina oglądając dom potwornie się nudziła. Wchodząc do swojego pokoju zauważyła na łóżku lalkę-szmaciankę bardzo podobną do dziewczynki. Któż mógłby ją tu położyć? Zdziwiona rozejrzała się po pokoju. Obok szafy zobaczyła skrawek dziwnych, małych drzwiczek. Dźwięk dzwonka do drzwi powstrzymał dziewczynkę od ich otworzenia. W progu stał chłopiec.
- Nazywam się Łajbi.
- Miło mi cię poznać, ja nazywam się Koralina. Może
wejdziesz do środka?
-Nie!!! Babcia mi zabroniła, podobno jej siostra zaginęła w tym domu.
-Rozumiem-powiedziała nieco zdziwiona Koralina. - No to pa Łajbi…
Po tej niespodziewanej wizycie dziewczynka szybciutko zamknęła drzwi i pobiegła do kuchni,
by w szufladach znaleźć odpowiedni klucz do tajemniczych drzwi.
-Acha! Ten klucz jest inny niż pozostałe! Jest czarny a na końcu ma mały guzik. Koralina chwyciła klucz
 i pobiegła do pokoju, aby sprawdzić czy na pewno pasuje do otworu. Udało się. Dziewczynka szybko otworzył drzwi, a w nich ujrzała cegły.
- Co to ma znaczyć?-pomyślała i mówiąc to , nie zdążyła dokończyć zdania, bo właśnie w tej chwili wróciła mama.
- Mamo, mamo zobacz – krzyczała dziewczynka.
-Czy przestaniesz krzyczeć, gdy zobaczę te drzwi?- zapytała.
-Tak- szybko odparła dziewczynka i od razu pobiegła z mamą do jej pokoju.
-No i co takiego jest w tych drzwiach?...Nic…powiedziała mama i poszła robić kolację.
Przyszła pora spania. Koralina była już zmęczona i leżała w łóżku, gdy usłyszała tuptanie. Była to mała mysz, która przebiegła przez pokój. Dziewczynka pobiegła za nią. Gryzoń przeszedł przez szparkę
w małych drzwiczkach i zniknął z oczu Koralinie. Dziewczynka była pewna, że mysz jej nie ucieknie, dlatego otworzyła tajemne przejście. Nagle jej oczom ukazał się piękny, kolorowy tunel. Dziewczynka ruszyła nim z ciekawością co będzie dalej. Na końcu tunelu były takie same drzwi. Koralina otworzył je
 i zobaczyła mieszkanie-niczym nie różniące się od tego, w którym mieszkała.
-Mm, czuję pewien zapach, ktoś pichci. Teraz już na pewno znajdę dowód, że tam coś jest – -powiedziała do siebie i spokojnie poszła za zapachem dobiegającym z kuchni.
-Cześć mamo- powiedziała Koralina. -Witaj córeczko-odparła mama. Niby ta sama, ale na oczach miała naszyte guziki.
-Idź do taty-szepnęła mama-jest w gabinecie.
Dziewczynka poszła w tym kierunku. Ku jej zdziwieniu ujrzała tam nowiutkie pianino, na którym grał jej tata.
-Dzień dobry Koralino-odezwał się tata. (On także miał guziki na oczach.)
-Czy ty umiesz grać na pianinie?- zapytała.
-Nie muszę, bo pianino gra mną- odpowiedział tata.
I zagrał jej piękną piosenkę, a potem wszyscy razem zjedli sytą i pyszną kolację.
-Chce ci się pić?-spytała mama.
-Prosiłabym o sok z mango. I wtedy stała się rzecz niesłychana -soku nalał jej żyrandol.
-Chce mi się spać-rzekła w końcu Koralina, więc rodzice szybko posłali jej łóżko.
Gdy dziewczynka została sama, zeszła szybko schodami na dół… ale tam już nikogo nie było. Gdzie oni mogą się podziewać…zastanawiała się. I zrobiło jej się nagle bardzo smutno, przecież nigdy nie zostawała sama w domu. Nagle dziewczynka zwróciła uwagę na lalkę, którą znalazła w dniu przyjazdu na swoim łóżku. Ta lalka była z tego drugie świata, miała za zadanie obserwować wszystko co się Koralinie nie podoba w świecie rzeczywistym, aby w zaczarowanym zmieniać na lepsze.
Dziewczynka po raz drugi udała się do zaczarowanego miejsca i tam poczuła się lepiej, była szczęśliwa. Tak przynajmniej jej się wydawało, gdyż jej radość była pozorna i o tym miała się przekonać już niedługo.
Po drugiej stronie tajemniczych drzwi nie było już tak wesoło, jak podczas ostatniej wizyty. Mama trzymała w rękach prezenta dla Koraliny, a w nim dziewczynka ujrzała dwa guziki, nitkę i igłę.
-Nie przyszywajcie mi guzików do oczu!-krzyknęła przerażona.
-Jeśli będziesz chciała tu zostać i mieć takie dobre, bogate życie, będziesz musiała to zrobić-odpowiedziała jej „mama”.-To twoja decyzja.
-Ja nie chcę wszystkiego co najlepsze: ogrodu, pięknego pokoju, słodyczy, najlepszych ubrań. Chcę wrócić do moich prawdziwych rodziców.
Ty nie jesteś moją mamą!
-Co?! - powiedziała mama.- Masz mnie przeprosić natychmiast. Raz, dwa, trzy!!! – „mama” chwyciła Koralinę za ucho i wsadziła do lustra.
-Możesz stąd wyjść jeśli staniesz się kochającą córką!
-Wpuść mnie! Chcę stąd wyjść!-krzyczała dziewczynka.
-Cii…nie krzycz, bo wiedźma nas usłyszy-cichy głos dobiegał zza starego łóżka.
Koralina tam podeszła i zobaczyła trzy duchy leżące na podłodze. Były to dzieci, które dały się oszukać pięknu w magicznym świecie.
-Znajdź nasze oczy panienko, a uwolnisz nasze dusze.
Dziewczynce udało się jakoś wydostać z lustra. Pobiegła szybko do kuchni i wyjrzała przez okno na ogród. A tam…kwiaty zaczęły tańczyć i ją przywoływać. Koralina poszła do ogrodu i zerknęła w kielichy kwiatów
 i co się okazało-wszystkie oczy były tam ukryte. Odebranie ich nie było łatwe. Rośliny nie były bowiem przyjazne, łapały dziewczynkę za ręce i ciągnęły w fontanny. W ostatniej chwili dziewczynka chwyciła sekator leżący na trawie i ścięła kwiaty, zabierając oczy dzieci uwięzionych w lustrze.
-Oto wasze oczy.
-Dziękujemy, wykrzyknęły radośnie dzieci. Teraz możemy spokojnie iść do nieba.
-A ja wracam do domu i muszę się pospieszyć, gdyż przejście zaczyna się psuć. W tunelu pojawiły się dziury i wydobywał się z niego nieprzyjemny zapach. Koralina wyskoczyła z niego w ostatnim momencie.
-Udało się! Znów jestem w zwyczajnym świecie.
Dziewczynka zbiegła schodami na dół.
-Dziecko, gdzieś ty była, strasznie się martwiliśmy?!
I Koralina opowiedziała im całą historię i przytuliła się mocno do rodziców. Już nigdy nie pójdę do tamtego miejsca -pomyślała. Następnie razem z rodzicami zamurowała drzwi, które prowadziły do magicznego świata, by żadne inne dziecko nie zostało zwabione do niego przez czarownicę.
Po tej przygodzie, Koralina zrozumiała, że trzeba cieszyć się z tego co się ma i nie ufać obcym, bo rodzina jest najważniejsza.

Autor: Weronika Cegielska
"Czarodziejska kotka"

Mam na imię Zosia i zawsze marzyłam, żeby mieć kotka, a rodzice mi mówili, że kotkiem trzeba się opiekować!
Pierwszego dnia, gdy poszłam do szkoły, ciągle myślałam o kotkach. Póżniej były moje urodziny, a rodzice coś przede mną ukrywali. Tego dnia zachowywali się strasznie dziwnie. Zniknęli gdzieś po południu i rozmawiali potajemnie.
Rano spadłam z łóżka, gdy podnosiłam się z podłogi, zobaczyłam, że pod moim łóżkiem coś jest. Włożyłam tam rękę i wyciągnęłam prezent. Coś się w nim ruszało. Gdy rodzice weszli do mojego pokoju, powiedzieli:
-Niespodzianka, wszystkiego najlepszego z okazji twoich urodzin!
-Odpakuj ten prezent - powiedziała mama z tatą. Więc odpakowałam, a w środku była klatka, a w klatce zauważyłam małe, żółte oczka. Gdy otworzyłam klatkę wyskoczył z niej mały kotek. Krzyknęłam:
-Mamo, tato! Dziękuję!
Czułam się taka szczęśliwa. Strasznie marzyłam o tym, żeby mieć kotka i to marzenie się spełniło. Ciekawe jak mam go nazwać? Może Mruczek, albo Cukierek? A jak to jest dziewczynka? A może Alicja?
W końcu poszłam zapytać się o to rodziców. To kotka, a ja już wiem, że nazwę ją Agata.
Minęły dwa miesiące. Skończyłam dziewięc lat. Pewnego razu wyszłam z domu i wdrapałam się na wysokie drzewo, ale nie potrafiłam z niego zejść. Bałam się, że spadnę i że złamię sobie nogę. Drzewo miało bowiem dziesięć metrów. Gdy tata wrócił z zakupów zaczęłam jak najgłośniej krzyczeć, żeby mi pomógł, on jednak mnie nie słyszał, bo miał słuchawki na uszach.
Siedziałam na drzewie do szesnastej. W pewnej chwili zobaczyłam moją kotkę Agatę. Zwierzątko podeszło do drzewa i podrapało pazurkami w pień dwa razy. Wtedy coś błysnęło i wokół drzewa pojawiła się mgła, a z niej coś wyleciało. To była moja kotka Agata, która miała skrzydełka. Podleciała do mnie, usiadła na gałęzi i zaczęła mruczeć. Nagle zniknęły jej skrzydełka i powiedziała do mnie ludzkim głosem:
- O mało byś nie spadła Zosiu...
Wtedy ja z wrażenia puściłam się gałęzi i zaczęłam spadać. Leciałam dosyć szybko. Dobrze, że Agacie znowu pojawiły się skrzydełka
. Zleciała na dół i stała się bardzo płaska, niczym trampolina. Spadłam wprost na nią. Potem kotka znówu stał się taka jak wcześniej.
Dobrze, że  tego dnia mama wypuściła mojego kotka z domu, bo inaczej spędziłabym cały dzień na drzewie. Ale gdyby nie ta przygoda, nie dowiedziałabym się, że mam czarodziejską kotkę.

Autor: Natalia Mitek
"Tęczowa Kraina"

Dawno, dawno temu, za siedmioma górami żyła motylek, która mała skrzydełka we wszystkich kolorach świata. Mieszkała ona w domu przy ulicy Tęczowej i miała bardzo kolorowe mieszkanko.Pewnego dnia pani motylek poszła do koleżanki w odwiedziny. Tam oglądały film i piły herbatę limonkowa, jadły ciasteczka czekoladowe i rozmawiały o różnych sprawach.
Następnego dnia pani motylek postanowiła udać się do teatru. Przedstawienie opowiadało o pajączku, który zaprzyjaźnił się z motylkiem. Pani motylek była wstrząśnięta, bo nie przypuszczała, że takie historie mogą się zdarzyć.
Słonecznego dnia pani motlek miała wizytę u lekarza, okazało się, że ma chore gardło i musi leżeć
w łóżku. Była ona zasmucona, bo nikt nie mógł jej odwiedzać. W nocy, gdy motylek spała, któs zapukał
do drzwi i zostawił na progu paczkę. Był w niej mały, szkalany pojemnik z chomikiem, lekarstwa na ból gardła i jedzenie dla chomika.
Następnego dnia motylek poczuła się dużo lepiej i taksówką pojechała do doktora. Lekarz był zdziwiony, że motylek tak szybko wyzdrowiała. Pani motylek odpowiedziała, że to dzięki tajemniczemu przyjacielowi, który otoczył ją opieką i nie oczekiwał od niej słowa dziękuję.
O tego dnia pani motylek postanowiła pomagać innym, nie tylko osobom które znała.

Autor: Jagoda Olszewska
"Pan Trójkąt"

Dawno, dawno temu, za siedmioma lasami, za siedmioma domami i za siedmioma ptakami, żył sobie król Trójkąt. Miał on długi dziób i był kanciasty. Król Trójkąt był żółty i nienawidził hałasu.
Pewnego dnia król rozpoczął budowę swojego zamku, bo dotychczas mieszkał pod namiotem. Jednak ekipa budowlana bardzo hałasowała: uderzała, cięła, mieszała zaprawę i nie dawała przez to skupić się królowi na jego obowiązkach. Dwa lata później budowa została ukończona i król dostał swój wymarzony zamek. Przeprowadził się tam i w końcu był szczęśliwy.
W słoneczny dzień, a był to piątek, król Trójkąt wybrał się do sklepu. Spieszył sie tak bardzo, że zapomniał portfela i nie zamknął zamku na klucz. Podczas jego nieobecności, zły pan Kwadrat, który był złodziejem, obrabował mu zamek. Zabrał całe złoto i kosz na śmieci (bo ów takiego nie miał). Gdy król wrócił do domu to zobaczył, że go okradziono i zadzwonił po policję. Na miejsce przyjechała policja - pięć niebiesko-białych Kół. Szukali sladów i po godzinie znaleźli odciski stóp odbite na niebieskim trawniku w królewskim ogrodzie.
Dwa tygodnie po kradzieży dzielne, policyjne Koła znalazły sprawcę i zamknęły go w więzieniu.
Pieć lat później zły pan Kwadrat wyszedł z więzienia i już nigdy nie okradł żadnej figury geometrycznej. Postanowił także pracować w policji, ale wcześniej musiał skończyć odpowiednią szkołę policyjną.

Autor: Kacper Ossoliński
"Szary piesek"

Pewien szary piesek, był bardzo głodny, więc poszedł do lasu poszukać jedzenia. Odwiedził jeszcze park, w którym pogonił wiewiórkę i gdy się zmęczył wrócił do domu, do swojej budy. Tam zasnął. Następnego dnia piesek poszedł szukać przyjaciela, z którym mógłby się pobawić. Spotkał jednak swoją mamę
 i swojego tatę. I jak już się wszyscy znaleźli, to pięknie się skończyła ta historia, bo bawili się cały dzień na podwórku. Do widzenia.

Autor: Julia Myślińska

"Rudy kotek"

Był raz rudy kotek. Rudek miał w swojej ulubionej, czerwonej miseczce mleczko, które całe wypił, bo był bardzo głodny. Potem kotek poszedł do parku, żeby poszukać przyjaciół. Jak ich znalazł, to zabrał ich do swojego domu na nocowanie. Pięć kotków z parku zamiast spać bawiło się i wtedy Rudkowi zachciało się pić, więc poszedł do kuchni, a tam czekało na niego pyszne, zdrowe i ciepłe mleczko.

Autor: Ala Myślińska

"Bajka"


Dawno, dawno temu żyła sobie mała dziewczynka o imieniu Róża. Wyszła raz z domu i poszła do lasu na jagody. Szła i szła, aż zabłądziła. Nagle spotkała wilka, który chciał ją zjeść, Róża przestraszona zaczęła uciekać. Zmęczona dotarła do niewielkiej chatki, w której mieszkała brzydka pani. Kobieta miała nos cały w brodawkach i tłuste włosy. Uśmiechnęła się do dziewczynki stalowymi zębami i zaprosiła do pokoju. Róża usiadła na kanapie i spytała panią dlaczego ma takie brudne włosy? W odpowiedzi usłyszała, że kobieta jest Babą-Jagą. Dziewczynka poderwała się z miejsca i zaczęła uciekać co sił w nogach,
a Baba-Jaga rzuciła się za nią w pogoń w latającym kotle. Czarownica odpychała się chochlą i torowała sobie drogę miotłą.
W lesie Róża spotkała kota, który ofiarował jej grzebień i czarodziejskie lusterko.
-Gdy usłyszysz stukot kotła Baby-Jagi, ciśnij za siebie to zwierciadło, a przed czarownicą pojawi się wielka rzeka-rzekł kot. -A gdy usłyszysz drugi raz ten stukot, rzuć za siebie grzebień, a przed wiedźmą wyrośnie wielka góra i wtedy uciekaj. Róża usłyszała stukot kotła i cisnęła lusterko. Nagle wypłynęła z niego woda, która zamieniła się w rwącą rzekę, a Baba-Jaga zaczęła ją pić, pić i pić...aż zardzewiały jej zęby. Czarownica odpoczęła chwilkę i znowu ruszyła się w pogoń za dziewczynką. Gdy Róża usłyszała stukot kotła rzuciła za siebie grzebień, a przed Baba-Jagą pojawiła się góra, którą wiedźma zaczęła pożerać. Wtedy jej stalowe zęby zaczęły wypadać.
-Oj dzisiaj nie zjem na obiad tej dziewczynki, mam dość - jęknęła Baba-Jaga i na kotle wróciła do swej chatki.
A uradowana Róża odnalazła drogę do domu. Tam czekali na nią stęsknieni rodzice, którzy bardzo martwili się o swoją małą dziewczynkę.

Autor: Zosia Kalbarczyk
"Historia czarodzieja"

Dawno temu żył sobie potężny czarodziej, który każdego kogo spotkał na swej drodze zamieniał
w brzydką ropuchę, dlatego wszyscy bardzo się go bali. Czarodziej czynił tak ponieważ chciał zawładnąć światem i zabrać ludziom wszystkie ich własności (domy, ubrania, samochody, pieniądze i wszelkie inne dobra). Jak już opanował świat, to zmienił kolor wody i drzew. Wodę zmienił na kolor różowy, a drzewa na fioletowy. Czarodziej nie wiedział, że przetrwał jeden, jedyny człowiek - Jasio, który postanowił uratować cały ludzki świat. Jaś ukrył się w jaskini, obok chatki czarodzieja, gdyż był pewny, że czarodziej go tam nie znajdziej. Kiedy mag udał się do innego miasta, chłopiec wkradł się do jego chatki i zniszczył maszynę do czarowania. Zanim tego dokonał zdjął urok ze wszystkich ludzi. Mieszkańcy wioski wraz z Jasiem wyruszyli aby za wszystkie swoje krzywdy uwięzić czarodzieja. Pojmali go w mieście, założyli mu kajdanki na ręce, osądzili i wsadzili do więzienia. Od tego czasu wszyscy ludzie mogli czuć się bezpieczni
 w swoich domach.

Autor: Klara Jaraczewska
"Zaginiony kotek"

Był sobie kotek, który miał na imię Filemon. Kotek był cały biały i bardzo lubił bawić się z innymi kotkami. Jego najlepszą przyjaciółką była dziewczynka o imieniu Ola. Razem bawili się piłeczkami i motkiem wełny.
Pewnego dnia Filemonek postanowił pójśc na długi spacer. Szedł i szedł, aż doszedł do wniosku, że sam już nie wiem gdzie jest. Kotek zmartwił się, że nie wróci do swej ukochanej Oli. Nagle dziewczynka zauważyła, że juz bardzo długo Filemona nie ma w domu. Na poczatku myślała, że bawi się z nią w chowanego, ale potem stwierdziła, że na pewno się zgubił. Ola zaczęła go szukać. Chodziła wszędzie: była na placu zabaw, przy sklepie, na znanych uliczkach, aż po godzinie znalazła Filemona, który skulony i wystraszony siedział na murku przy parku. Dziewczynka bardzo się ucieszyła i przytuliła kociaka z całych sił do swojego serduszka.
Od tamtego zdarzenia kotek pilnował się domu i nie chodził już sam na spacery. Wszyscy byli szczęśliwi,
a w domu nadal panowała miłośc i troska o innych.

Autor: Wiktoria Wocial

"Czy to bajka, czy nie bajka..."


Dawno temu żył sobie król i królowa. Mieszkali w pięknym zamku na wzgórzu. Mieli dwie córki Bellę i Sarę. Dziewczęta były bardzo urodziwe i mądre. W dniu szesnastych urodzin córek, królowa zachorowała. Żaden medyk z królestwa nie mógł znaleźć lekarswa, które by ją uzdrowiło.W niedługim czasie królowa zmarła. Królestwo pogrążyło się w żałobie. Minęło kilka lat i król postanowił ponownie się ożenić. Wybranką króla okazała się księżna Lukrecja. Księżna w towarzystwie króla była miła dla Belli i Sary lecz kiedy zostawały same była dla nich okrutna. Córki próbowały przekonać ojca, żeby nie żenił się z Lukrecją lecz zauroczony król nie zważał na ich prośby. Bella i Sara nie wiedziały w jaki sposób zdemaskować księżną. Z pomocą przyszła im służąca Anna. Zdradziła dziewczętom, że w dniu ślubu Lukrecja planuje otruć króla. Kiedy będą wznosić toast królowa rozleje wino i poda królowi swój kielich z trucizną. Córki opowiedziały ojcu,
co chce zrobić księżna. W dniu ślubu król poprosił Lukrecję, żeby wznieśli toast za ich przyszłość. Nagle księżna rozlała wino podając królowi swój kielich. Król wypił toast i rzekł do wielce zdumionej Lukrecji:
- Wino, które wypiłem nie było twoje, ponieważ podmieniłem kielichy.
Zdemaskowana księżna opuściła zamek i nigdy więcej nikt o niej nie słyszał, a król i jego córki żyli długo
 i szczęśliwie.

Autor: Karina Ładyńska
"Czteroosobowa rodzina"

Bajka dzieje sie u babci Marysi, na wsi. Babcia ma piękną kotkę Kropkę, która jest bardzo fajna i zabawna. W opiece nad nią pomagaja jej wnuczki: Wiktoria i Szymek.
Pewnego dnia babcia oznajmiła wnukom, że Kropka będzie miała kotki. Dzieci bardzo się ucieszyły i czekały z niecierpliwością na narodziny. Wreszcie nadszedł ten dzień i kotki przyszły na świat. Oczywiście kotka okociła się w ukryciu. Trzeba było pilnować jej, żeby odnaleźć maluchy. Dzieciom udało się odszukać cztery piękne, puchate kotki. Dwa były koloru białego w czarne łatki - były to bliźniaczki, jeden był czarno-rudo-szary, a ostatni biało-szary. Wiktoria i Szymek obserwowali jak czule zajmuje się nimi mama. Oni też w tym pomagali. Kotki z dnia na dzień stawały się bardziej samodzielne. Jednak we wtorek rano zdarzyło się nieszczęście. Kropkę rozjechał samochód. Trzeba było teraz pomyśleć o kotkach i zaopiekować się nimi. Babcia z wnuczkami karmiła kocięta ciepłym mlekiem od krówki Łaciatki. Maluchy szybko nauczyły się jeść i były bardzo samodzielne. Mimo, że historia ta była straszna, to jednak przy dużych chęciach się udało, bo kotki wyrosły na duże, wspaniałe koty.

Autor: Wiktoria Konopka
"Koledzy"

Byli sobie koledzy i bardzo się lubili. Jeden miał na imię Adam, a drugi Krzyś. Poszli z całą klasą na wf, gdzie chłopcy grali w piłkę nożną. Adam strzelił 2 bramki, a Krzyś jedną, jednak w czasie meczu Adam dostał w nogę i poleciała mu krew. Był rzut karny. Pani pielęgniarka nakleiła Adamowi plaster, żeby mógł dalej grać. Koledzy wkrótce postanowili zapisać się do drużyny i razem poszli na pierwszy trening.
Adam strzelił na nim aż 4 bramki, zaś Krzyś polubił stanie na bramce i obronił w meczu 10 strzałów. Po treningu chłopcy poszli do domu i szybko usnęli, ponieważ następnego dnia był mecz finałowy, który oglądali razem jedząc popcorn.
Kolejnego dnia znów poszli do szkoły, a potem na trening, gdzie Adam strzelił 8 bramek, a Krzyś obronił 88 strzałów. Po meczu bardzo zmęczeni nie mogli długo zasnąć w swoich łóżkach. Gdy jednak to im się udało w snach marzyli, że są najlepszymi piłkarzami na świecie.

Autor: Tymek Pietrzak


„Lato”

W gęsty lesie żyło sobie Lato. Miało ono tam mały domek i było bardzo szczęśliwe. Pomagało innym
i miało wielu przyjaciół: pana Jeża, wiewiórkę Cecylię i sarenkę Bambiego.

Kiedy nadszedł czas zmiany pory roku z lata na jesień , nasze Lato stało się bardzo smutne, ciągle bolał go brzuszek i ciągle płakało, że nie zobaczy już swoich przyjaciół. Wreszcie nadszedł dzień, w którym Lato musiało opuścić las i udać się do Jaskini Pór Roku, gdzie czekały na nie Wiosna i Zima. Zmartwione Lato siedziało w jaskini i było bardzo smutne. Nagle przed nim pojawił się pan borsuk-listonosz i przyniósł mu list.
-To od twoich przyjaciół, nie bądź już smutne Lato, bo wszyscy się o ciebie martwimy.
Lato powoli otworzyło list, a tam napisane było, że wszyscy je kochają i często będą pisać do siebie opowiadając o tym co się dzieje w gęstym lesie. I tak mijały dni i miesiące.
Aż pewnego dnia do Jaskini Pór Roku weszła Wiosna i krzyknęła:
-Teraz twoja kolej Lato! Ruszaj do lasu, bo czekają tam na ciebie twoi przyjaciele!
-Naprawdę mogę już iść?-pytało rozgorączkowane Lato.
Wszystkie pory roku pokiwały wtedy głowami.
-Nareszcie!-krzyczało Lato wybiegając z jaskini-Mam tyle pomysłów na zabawę, że prędko muszę opowiedzieć o nich moim przyjaciołom z lasu. I znowu cały gęsty las wypełnił się radosnymi krzykami
i piskami czwórki przyjaciół.




Autor: Malwinka Jasińska


„Kredeczki w kolorowej krainie”

Była sobie niebieska kredeczka o imieniu Aleksandra. Mieszkała ona w dużej kredce i nie była szczęśliwa. Nie miała żadnych przyjaciół,  a chciała mieć się z kim bawić, rozmawiać i chodzić na spacery.
Pewnego dnia Aleksandra spotkała białą kredkę i pomyślała, że się z nią zaprzyjaźni. Zapytała o imię białej kredki, a ta odpowiedziała, że nazywa się Mija i także nie ma przyjaciół, dlatego że jej rodzice postanowili się tu przeprowadzić. Mija musiała zostawić  swoje dawne koleżanki, a w kolorowej krainie nie znała dotąd nikogo. Od tego dnia kredki się zaprzyjaźniły.
Pewnego razu Aleksandra wybrała się z Miją do lasu, ale niebieska kredeczka nie znała dobrze kredkowego boru. Kredki-przyjaciółki pomyliły drogę, ale się nie bały, bo były razem. Maszerowały dzielnie kilka godzin i w końcu wyszły z lasu.
Ta przygoda nauczyła je nie tracić wiary w trudnej sytuacji i przypomniała stara prawdę, że na prawdziwym przyjacielu można zawsze polegać.

Autor: Karolina Jedynak


„Bajkowa Kraina”

Dawno, dawno temu żył sobie pan, który miał na imię Grześ. Mieszkał on w wielkim domu, w którym były cztery pokoje. W pierwszym stał kwiatek, który miał zieloną łodygę i różowe płatki. W drugim pokoju stał obrazek z drzewem, które było bardzo wysokie. W trzecim pokoju stało łóżko i stoliczek. W ostatnim
pokoju stało coś dziwnego.
Sąsiedzi pytali co tam jest lecz Pan Grześ nigdy im tego nie zdradził.
Pewnego dnia przyszli do Grzesia przyjaciele na imieniny, a on im tak powiedział:
-Możecie zwiedzać wszystkie pokoje, ale nie wolno wam wejść do tego ostatniego. Oni jednak byli tak ciekawi, że nie posłuchali Grzesia i otworzyli drzwi tajemniczego pokoju. Tam znaleźli dużo złota, brylantów, korali, pierścionków i innych bogactw. Grześ w krótce zorientował się, że nie ma jego gości,
a drzwi ostatniego pokoju są otwarte. Znikło też całe jego złoto. Grześ postanowił powiadomić policję,
a ta przeszukiwała cały dom, aż znalazła przejście do bajkowej krainy.
Policjanci z Grzesiem spotkali tam rudą wiewiórkę, która skakała po drzewach. To ona pokazała im drogę, którą szli przyjaciele Grzesia. Po wielu godzinach marszu wszyscy w końcu się spotkali. Ruda wiewiórka podarowała wędrowcom klucz do drzwi znajdujących się na szczycie góry. Przeszli przez nie i wszystko skończyło się tak jak miało być…

Bo Grześ się obudził…

Autor: Weronika Kołakowska




„Wesoła zagroda”

Pies zgłodniał i postanowił zjeść kość. Dołączyła do niego krowa i uśmiechnęła się. Gdy zobaczyła to świnka zaczęło jej burczeć w brzuszku, dlatego zapytała psa:
- Gdzie mogę dostać takie jedzonko?
-Od gospodarza-odpowiedział pies.
Świnka długo nie myślała i poszła do gospodarza.
-Chrum, chrum, czy mogę dostać takie jedzonko jak pies?
-Tak proszę- odpowiedział gospodarz.
I świnka zaczęła jeść. Krówka uśmiechała się nadal, teraz nawet mocniej, bo spostrzegła koguta. A kogut na to:
-Kukuryku. Dzień dobry mieszkańcy zagrody!
Krzyczał głośno, podczas gdy świnka zjadła swoje jedzonko i oblizała się ze smakiem- mniam, mniam… wtedy zamiauczał kotek i poprosił żeby mieszkańcy zagrody pobawili się z nim kłębkiem wełny. I tak zaczęła się wspólna, wesoła zabawa. Tylko konik z daleka przypatrywał się mieszkańcom zagrody, jednak wkrótce i on przyłączył się do pogoni za kłębkiem.

autor: Arek Woliński



„Bajka o czterech żabkach”

Dawno, dawno temu były sobie cztery żabki: Iza, Magda, Agata i Janek. Rodzeństwo mieszkało nad małą rzeczką razem z mamą Magdaleną i tatą Kubą.
Pewnego dnia żabki wyruszyły do lasu, żeby pozbierać kwiatki do wazonu. Bardzo chciały znaleźć róże
 i w końcu ukazały im się te kwiaty w różnych kolorach (były białe, czerwone, różowe, pomarańczowe
i fioletowe). Kiedy żabki uzbierały wystarczającą ilość, to wróciły do domu, a mama wsadziła wiaty do wazonu. Wieczorem Janek poszedł nad rzekę zobaczyć kijanki i się zgubił. Długo nie mógł znaleźć drogi do domu, w dodatku było ciemno ,a on zapomniał wziąć ze sobą latarki. W pewnym momencie zobaczył jakieś światło. Okazało się, że był to jego tata, który niepokojąc się o syna wyruszył nad rzekę go szukać. Żabki wróciły razem do domu.
Od tej chwili rodzeństwo już wiedziało, że zawsze może liczyć na pomoc swoich rodziców.

autor: Natalia Kryścio 




„Dziewczynka w parku”

Dawno, dawno temu, była sobie dziewczynka, która miała na imię Zosia i bardzo lubiła chodzić do parku.
Pewnego dnia zaczął padać deszcz i Zosia zrobiła się bardzo smutna. Dziewczynka nie miała co robić
i wtedy na jednej z
półek znalazła książkę o parku, bardzo ciekawą, z wieloma kolorowymi zdjęciami.
Deszczowy dzień mijał od tamtej pory bardzo szybko, bo Zosia wprost pochłaniała znalezioną książkę.
Drugiego dnia zrobiło się już zupełnie sucho na dworze i dziewczynka z ochotą wyszła na spacer do parku teraz naprawdę była szczęśliwa.

autor: Ada Krasiejko


„Dziam-Dziam podróżuje”


Pewnego dnia kiedy spacerowałem po lesie, na ścieżce znalazłem małe, tęczowe pudełko. Zabrałem je ze sobą do domu i wymyśliłem, że nazwę je Dziam-Dziam. Domalowałem mu oczka i buźkę z dwoma wystającymi ząbkami, a potem bawiłem się nim przez sześć dni. W końcu pojechałem z rodzicami na mazury, zapomniałem jednak zabrać ze sobą Dziam-Dziama. Okazało się, że pudełko ożyło w trakcie mojej nieobecności. Zaczęło biegać w kółko po moim pokoju, zaśliniło mi dywan, pogryzło mój ulubiony samochód i latało moim samolotem. W końcu uderzyło w krzesło i popsuło wieżę z klocków Lego. Dziam-Dziam znudzony zabawkami wyszedł z mojego pokoju i poturlał się po schodach na dół. Opuścił dom przez wentylację i szedł, szedł bardzo długo w stronę lasu. Doszedł do małej norki, w której jak się później okazało mieszkała zła dżdżownica. Gąsienica zaczęła go gryźć i „ćlumać”, więc Dziam-Dziam postanowił uciekać. W końcu odnalazł drogę do domu i przestraszony schował się w moim pokoju. Gdy odpoczął, poszedł do kuchni i znalazł w niej kilka płatków kakaowych. Zabrał je do pokoju i zaczął chrupać ze smakiem. Najedzony zasnął i spał przez trzy godziny.

W sobotę wróciłem z mazur i zobaczyłem, że w moim pokoju jest wielki bałagan. Nie wiedziałem kto go zrobił, bo gdy wyjeżdżałem sprzątnąłem go dokładnie. Nagle usłyszałem cichy śmiech. Popatrzyłem na półkę i okazało się, że to Dziam-Dziam. Zamknąłem drzwi żeby nikt z rodziny tego nie słyszał i zapytałem moje pudełko jak to się stało, że mówi. Lecz ono potrafiło tylko powiedzieć całe swoje imię albo pomieszane litery ze swojego imienia. Nic z tego nie rozumiałem, ale cieszyłem się, że będę miał przyjaciela, z którym będę mógł bawić się, gdy na dworze jest mnóstwo komarów.

Morał z tej historii jest taki: wszędzie dobrze, ale w domu najlepiej być z przyjacielem.

autor: Jaś Chrzanowski

  "Przemieniony olbrzym"

  Dawno, dawno temu żył sobie olbrzym, który każdego dnia chodził na spacery do lasu, aby polować na zwierzęta.
  Pewnego dnia strażnicy wojskowi, którzy pełnili służbę w Królestwie Lasów, pojmali olbrzyma i zamknęli go w specjalnym więzieniu. Olbrzym w zamknięciu spędził cały rok, a przez ten czas karmiono go wyłącznie owocami i warzywami. Po roku rodzice olbrzyma wielkimi piłami wycięli dziurę w kratach lochu i uwolnili stamtąd swojego syna. Ten jednak nie chciał już jeść mięsa jak oni.
  Przemieniony olbrzym napisał do Króla Lasów list, w którym wyjaśnił, że nie będzie już polował na zwierzęta, a jako przeprosiny za swoje zachowanie zasadzi w lesie wiele, nowych drzew.


Autor: Norbert

"Zagubiona myszka"


  Pewnego dnia, mała myszka – Łatka zgubiła się w lesie. Gdy chodziła bez celu trafiła pod pewien dom.  Wdrapała się na jego ścianę, weszła na parapet i przez otwarte okno wskoczyła do środka. Nie zauważyła jednak rudego kocura, który siedział pod oknem i patrzył na podwórko. Kocur czułymi wąsikami wyczuł w końcu Łatkę, która z mocno bijacym serduszkiem rzuciła się do ucieczki. Myszka uciekała ile sił w łapkach, ale kocur był szybszy. Chwycił ją mocno pazurami za ogonek i włożył do swojej miski. Łatka wpadła na pewien pomysł, wstrzymała oddech i udawała, że nie żyje. Kocur dał sie nabrać. Zadowolony zostawił myszke w misce i poszedł sprawdzić czy w pobliżu nie ma żadnego innego kota. Wtedy myszka uciekła przez otwarte okno do lasu.
  Okazało się, że przez cały ten czas Łatkę szukała mama. Gdy się w końcu spotkały, myszka opowiedziała mamie o swojej przygodzie.


Autor: Wiktoria



"Zdenerwowane
ptaszki"



  Dawno, dawno temu było sobie stado świn, które pewnym ptakom chciało ukraśc jajka. Stado ptaków składało się z: dużego czerwonego ptaka - Terensa ( zbijał wszystkie klocki); różowego – Różyczki ( lubiła ona dmuchac bańki); czarnego – Bomby (wybuchajacego jak prawdziwa bomba); pomarańczowego, który zdenerwowany robił się bardzo duży oraz zielonego ptaka – Hala, który miał tak duży dziub, że w powietrzu mógł zawracać jak bumerang.
  Pewnego dnia stodo wygłodzonych świń zblizyło sie do gniazda ptaków, ale na szczęście ptaki miały już przygotowaną proce do obrony. Terens wystrzelił sie z niej i zbił wszystkie świnie. W ten sposób uratował swoje stado i wszystkie jajka jakie były w gniazdach.

Autor: Natalia 
Po prostu bajka...

  Dawno, dawno temu żył sobie olbrzym. Miał on czerwone oczy, poszarpane ubranie i był bardzo samotny. Wyglądał on tak dlatego, że zły czarodziej rzucił na niego zaklęcie i od tego dnia olbrzym nie mógł spać... był ciągle zmęczony.
  Pewnego dnia, kiedy olbrzym wędrował po lesie, zobaczył perłowy zamek. Wszedł do niego i ujrzał siedzącą na tronie piękną księżniczkę - Różę. Gdy dziewczyna zobaczyła olbrzyma, przestraszona krzyknęła tak głośno, że wszystkie szyby w zamku popękały:
-Tato! Tato, wołaj straże, niech zamkną tego strasznego olbrzyma w ciemnym lochu, żeby nikt go już nigdy nie musiał oglądać!
  Po dwóch dniach rodzice i wujkowie olbrzyma, którzy przybyli do niego w odwiedziny, dowiedzieli się z magicznej kuli, że ich olbrzym został uwięziony w zamkowych lochach. Postanowili więc mu pomóc. Wtargnęli do zamku, pokonali straże i uwolnili olbrzyma.
Olbrzymi bardzo zdenerwowali się zachowaniem księżniczki i postanowili dać jej nauczkę. Rzucili na nią czar, który sprawił, że strasznie zbrzydła. Od tego dnia żaden książe nie chciał jej poślubić, a lustra w których się przeglądała pękały z wielkim hukiem. Róża zrozumiała swój błąd...i gorzko zaplakała. Odnalazła w lesie olbrzyma, przeprosiła go i wszystko znowu było jak dawniej.

autorz: Mateusz B. i Malwina


Maciej Gołębiowski, klasa IV

"Rowerzysta"

Rowerzysta patrzy w koło,
Czuwa by kask nie spadł mu na czoło,
Czy pierwszeństwo ma na rondzie?
Myśli - Czy na żółtym ma przejechać?
Czy pieszego ma przepuścić?Jedno jest pewne,
Dzień się kończy, wracać czas
Rowerzysta myśli -
Czy uda się przemierzyć drogę i zdążyć na czas.


Julia Wargala, klasa II

"Idzie jesień"

Idzie jesień, złota jesień
Piękne skarby z sobą niesie.
Liście żółte i brązowe
Deszcz co kapie na głowę,
Wiatr co mocno nas owiewa,
Kolorowe wszystkie drzewa.
Jesień piękna pora rokuszkoda,
 że jest z nami raz do roku.

"Kolorowa jesień"
Liście wirują, drzewa huczą
I taka jest już jesień.
Z drzew liści spadają,
Jaka ładna ta jesień.



Natalia Dąbrowska, klasa III


Gdy na świat popatrzeć wiosną,
Widać jak rośliny rosną.
Barwią kolorowo świat: na zielono,na czerwono
 lecz najładniej na niebiesko,
to jest Polska, to nasz świat



.N. M. klasa I

"Papużko Pietruszko"

Papużko Pietruszko!Czy ty spotkałaś literkę " i "
Czy papużka miała mały dzwoneczek?
Papużko pietruszko,czy ty widziałaś kiedyś małą laleczkę?
Papużko, czy kiedyś widziałaś pomidora?
Czy papużka widziała kiedyś ogórka z pietruszką?
Czy tez papużka widziała huśtawkę dla papug?
Czy papużka Pietruszka widziała kiedyś lusterko dla papug?
Papużko Pietruszko, ja bardzo Cię kocham, moja papużko, ja bardzo Cię kocham!


„Jaś i kotek”

  Pewnego ranka Jaś poszedł do parku i zobaczył smutnego, łaciatego kotka. Może zabiorę go do domu-pomyślał chłopiec. Gdy Jas podnosił kotka z ziemi zobaczył, że zwierzątko za uszkiem ma ranę.  Chłopiec szybko pobiegł z nim do weterynarza. Tam powiedział lekarzowi, że kotek ma ranę i poprosił go o pomoc. Weterynarz zgodził się i poinformował Jasia żeby przyszedł jutro to kotek będzie już zdrowy.
Następnego dnia Jaś przyszedł do weterynarza, podziękował mu bardzo za wyleczenie kotka i zabrał zwierzątko do domu.
  Kiedy Jaś nakarmił kotka, zwierzątko położyło się spać na jego kolanach. I od tego dnia łaciaty kotek-Kitek zamieszkał w domu Jasia.

autor: Jaś


„Kotek i spółka”


-Ale piękny kotek! Zabierzmy go do domu! - wykrzyknął Lucek do Michała i Jasia.
-Nakarmmy go, bo pewnie jest głodny - dodał Jaś.
Chłopcy poszli do sklepu i kupili karmę i zabawki dla kota. Jednak kiedy wrócili, przy drzewie, w parku, kotka już nie było. Nagle Michał zauważył wielkiego grubego psa i powiedział do Lucka:
-Zobacz jaki pies. On na pewno wystraszył naszego kotka. Może go poszukamy? Może jest na jakimś drzewie?
Nagle coś czarnego spadło Luckowi na ręce.
-Patrzcie! To nasz kotek! – zawołał Jaś.
Chłopcy nakarmili kotka i wrócili z nim do domu. Tam, po rozmowie z rodzicami, nazwali go Lucky-Pimpek-Spadochroniarz.


autorzy: Zosia, Lucek, Michał, Jaś, Kacper i Patryk



„Przygody Księżniczki Róży”

  Dawno, dawno temu, żyła sobie Księżniczka Róża. Mieszkała w zamku ze swoim mężem i miała królewskie zwierzęta: kotka i pieska. Cały jej zamek błyszczał diamentami i rubinami.
    Pewnego dnia do Róży przybyły księżniczki: Julia, Malwina, Natalka i tak jej powiedziały:
-Uważaj na zła czarownicę – Rupinę Purchaty Nos, bo ona kocha twojego męża i chce cię porwać. Powiedział nam o tym krokodyl Bimbek, a on jest zaczarowany i mówi ludzkim głosem.
W nocy, kiedy wszyscy spali przybyła do zamku czarownica Rupina. Po cichutku porwała Różę do swojego zamku, a sama zamieniła się w księżniczkę i położyła obok księcia. Królewskie zwierzęta wszystko to widziały, ponieważ schowane były pod królewskim łóżkiem. Rankiem ugryzły czarownice w nos. Książe wtedy krzyknął przestraszony:
- Ale masz purchaty nos! Nie jesteś moja żoną!
- Jak to nie jestem twoja żoną, przecież wyglądam jak ona? – broniła się czarownica. Ale książę jej nie uwierzył i kazał zamknąć ją w lochach zamku. Wtedy Rupina zaczęła go prosić:
- Oddam ci Różę, jeśli pozwolisz mi wrócić do mojego zamku.
Książę
się zgodził i wszystko dobrze się skończyło.
          autorzy: Malwina, Natalka i Julia




„Szymon i mały piesek”

Pewnego dnia Szymon poprosił rodziców o pieska:
-Mamo, proszę kup mi pieska. Wszyscy moi koledzy maja jakieś zwierzątko, a ja nie mam żadnego.
Mama w końcu się zgodziła.
-A jaki to ma być piesek? – zapytała.
-Czarno-biały, ale chciałbym żeby był szczeniaczkiem.
Kiedy Szymon dostał pieska, wybrał się z nim na spacer. Wszyscy koledzy zazdrościli Szymkowi takiego słodkiego szczeniaka. A pod koniec dnia Szymon zasnął ze swoim pieskiem – Maksiem w łóżku.

autor: Szymon


"Kraina Bumbabalony"


  Dawno, dawno temu, w krainie Bumbabalony żył sobie Niebieski Pan Balon. Ciągle zamrażał króliki, które wchodziły do jego jaskini, żeby kraść jego marchewki.
  Kiedyś Pan Balon użył mocnego zaklęcia i cała jego kraina Bumbabalony zamieniła się w lód. Króliki jednak ocalały. Zawiedziony Pan Balon zaczął zastanawiać się nad nowym zaklęciemi powiedział:
-Czary mary, hokus pokus, niech cała kraina Bumbabalony zamieni się w kwiaty!
Nagle nie było już lodu, tylko słońce i kwiaty, ale jego jaskinia zmniejszyła się do rozmiaru krasnoludka. Króliki znowu chciały wejść do jaskini Pana Balona, bo myślały, że także potrafią czarować. Ale kiedy wypowiadały zaklęcia, nic się nie działo. W końcu króliki postanowiły wyczarować sobie worek z marchewkami.
  Następnego dnia Pan Balon zobaczył piękna Panią Balonową i zapytał ją czy może zamrozić króliki na sto lat i powiększyć jego jaskinię. Pani Balonowa spełniła jego prośbę, a Niebieski Pan Balon z wdzięczności zaprosił czarodziejkę na ucztę z marchewek.

autor: Natalka



"Kraina Gwiazdkowo"

  Pewnego dnia w Krainie Gwiazdkowo, gwiazdka Matylda wyruszyła z misją do Krainy Bumbabalony, żeby odmrozić króliki.
  Gdy się to udało, uradowane króliczki postanowiły zjeść z nią kolację. Tak im sie spodobało w Gwiazdkowie, że chciały zostać u Gwiazdki Matyldy.
Matylda zaś im powiedziała:
- Nie możecie u mnie mieszkać, bo mam dużo pracy i często wyjeżdżam.
- Dlaczego jesteś taka zajęta?- zapytały ją króliki.
- Bo lubię podróżować i poznawać nowe kraje.
Niebieski Pan Balon bardzo się zdenerwował, że Matylda odmroziła króliki i postanowił zamienić ją w lód na wiele, wiele lat. Wtedy króliki zagroziły Panu Balonowi, że jeśli zaczaruje Gwiazdkę będa mu zjadać marchewki do końca życia i tak udało im się uratować Matyldę.
  Pan Balon tak się wystraszył króliczków, że obiecał nigdy juz nie czarować i wypuścił księgę czarów z ręki. Spadła ona do głebokiej studni. W sumie go to ucieszyło, ponieważ zawsze starał się dotrzymywać danego słowa.

autor: Jagoda


"Agata, Wiktoria i mały piesek"


  Pewnego dnia Agata i Wiktoria szły do szkoły. Dzień był słoneczny i ciepły. Po skończonych lekcjach przyjaciółki postanowiły pójść do domu Wiktorii. Wiktorii mama przygotowała niespodzianka. Był nią malutki piesek. Dziewczynki bardzo się ucieszyły, kiedy zobaczyły szczeniaczka. Piesek był biały i puszysty, podobny troszczkę do persa. Agata wymyśliła, że od razu wyjdą z nim do parku. Wiktorii spodobał się ten pomysł. Na dworze nadal było ciepło, a słońce świeciło jeszcze bardziej niz rano. Przyjaciółki zabrały ze sobą zabawki dla pieska oraz duży koc, żeby mogły na nim usiąść i odpocząć po zabawie.
  W parku było bardzo miło. Agata i Wiktoria rzucały Julce (bo tak nazwały szczeniaka) piszczącą kość, piłeczkę i patyk, a Julce udawało się łapać tylko piłeczkę. Kiedy dziewczynki bardzo, bardzo się zmęczyły wróciły do domu Wiktorii aby odprowadzić Julkę. Zostało im jeszcze trochę czasu, więc postanowiły pójść do domu Agaty. Tam zjadły obiad-mniam, mniam-do jedzenia były ziemniaki,  pieczarki, sałatka i kurczak. A na deser lody czekoladowe dla Agaty, a truskawkowo-jabłkowo-malinowe dla Wiktorii. Po deserze dziewczynki udały się z mamą Agatki na plac zabaw. A tam spotkały... mamę Wiktorii z pieskiem. Ale to była niespodzianka! Wiktoria bardzo się ucieszyła. Kiedy przyjaciółki skończyły zabawę z Julką, zrobiło się ciemno.
  Mama Wiktorii zgodzila się aby jej córka nocowała u Agaty,
ponieważ następnego dnia była sobota. Kiedy dziewczynki się wyspały, przyszła mama Wiktorii z Julką i zabawa zaczęła się od nowa...


autorzy: Agata i Wiktoria


"Magiczne krzesło"


  Dawno, dawno temu, żyła sobie pewna rodzina Sikorskich, która miała bardzo dziwne krzesło. Krzesło to sprzątało i opiekowało się gospodarstwem.
  Pewnego razu magiczne krzesło uciekło nad staw, bo znudziło mu się to całe sprzątanie po wszystkich. Podczas wędrówki magiczne krzesło znalazło drugie zaczarowane krzesło, które przewróciło się na drodze i nie mogło wstać. Krzesło rodziny Sikorskich pomogło krzesełku o imieniu Natalka (jak się później okazało) i się zaprzyjaźnili.
W tym czasie rodzina Sikorskich zaczęła szukać swojego krzesła. Po tygodniu znaleźli je w lesie z drugim magicznym krzesłem. Potem zabrali oba krzesła do domu i powiedzieli:
-Nasze kochane krzesełko, nie uciekaj więcej z domu, nie musisz już za nas sprzątać, tylko możesz się bawić z nową koleżanką.
  Od tego dnia magiczne krzesełka bawiły się razem i już nie uciekały z domu.


autor: Patrycja


"W szklanym domu"


  W mojej szklanej krainie stał dom zbudowany ze szkła. Mieszkała w nim Królowa Śniegu, która miała małego, kolorowego ptaka - Ćwirciusia. Królowa zajmowała się zarządzaniem swoim państwem, ale też gotowała, prała i sprzątała.
  Pewnej, mroźnej zimy ugotowała ciepłe pomidorki. Ptak ogromnie się ucieszył:
- Hurra! Pyszne pomidorki! - powiedział Ćwirciuś.
Nagle, ups, ojoj...wylały się pomidorki. Królowa szklanej krainy oblała nimi swoją śliczną, haftowaną suknię i niestety musiała kupić nową, ponieważ ta była całkowicie zniszczona.
  Po całym pracowitym dniu Królowa poszła się położyć. Rano założyła swoją nową suknię mając nadzieję, że tym razem będzie ostrożniejsza.


autor: Wiktoria Sosnowska kl II a
Kreator stron www - przetestuj!